Ekipa Teleranka przyjecha?a do Bacy by nakr?ci? z nim program.
Dziennikarz prosi Bac?, aby ten opowiedzia? dzieciom najzabawniejsz? histori?, jaka mu si? przydarzy?a.
- Najzobowniejso historio, jaka si? mi psydazy?a to wtedy jak si? m?ynazowi koza zgubi?a. Stykneli?my si? tu ca?o siwo, kupili?my litra spirytusu, wypili?my wszystko i poszli?my szuka? tej kozy. Jake?my do znale?li to?my oj wydupcyli i by?o fajnie.
Dziennikarz na to:
- Baco, ale to program dla dzieci i nie wypada takich historii tam opowiada?.
Baca spróbuje raz jeszcze, tylko tak? troch? ?agodniejsz? histori? dzieciom opowiedzie?.
- No dobra - mówi Baca i opowiada - Najfajniejso historio jako si? mi przyda?y?o to by?o wtedy jak si? krowa so?tysowi zgubi?o. Stykneli?my si? tu ca?o wsio, kupili?my litra spiritusu, sypko ze?my wypili i poszli my tej krowy szuka?. Jake?my oj znale?li to?my oj wydupcyli i by?o fajnie.
-Nieee Baco, ta historia te? si? nie nadaje - mówi dziennikarz - Mo?e lepiej Baca opowie dzieciom jak?? najstraszniejsz? histori? jaka si? Bacy przydarzy?a.
Baca poblad? nie na ?arty, oczy dziwnie wyba?uszy? jak by si? czego? przestraszy? i zamilk?.
Dziennikarz mówi
- ?mia?o Baco, to si? na pewno dzieciom spodoba, ?mia?o prosz?.
Na to Baca odpowiada.
- Bo widzis Panocku, najstrasniejso historio jako mi sie psydazylo to by?o jak sie sam zgubi?em...
Idzie Baca przez granic?, prowadzi rower z wielkim workiem na ramie.
-Co? do oclenia?
-Ni...
-A co tam macie w tym worku?
-Piosek...
-To prosz? to wysypa?!
Baca wysypa? i okaza?o si?, ?e w worku by? tylko piasek.
Historia powtarza?a si? kilka razy dziennie i celników a? skr?ca?o z ciekawo?ci co Baca przemyca i jak. Tym bardziej, ?e Baca w ko?cu odmówi? zbierania piasku i musieli za ka?dym razem robi? to sami.
Postanowili dowiedzie? si? prawdy w inny sposób. Wieczorem zakamuflowany agent s?u?by granicznej uda? si? do pobliskiej knajpy na wywiad...
Po którym? postawionym góralowi piwie celnik pyta:
-Nie wiecie Gazdo co Baca przemyca przez granic??
-Jo wom powiem ino tym durniom celikom nie godejcie. Baca dziennie to z pi?? rowerów przemocy!
Natchniona turystka do bacy:
- Wy to jeste?cie szcz??liwi. Widujecie za?lubiny górskich potoków z ob?oczkami, widujecie, jak zachodz?ce s?o?ce wypija czer? ca?ego dnia, jak blady ksi??yc topi si? w bezdennych mg?ach...
- Wszystko to widywa?em, panieneczko, ale teraz ju? nie pije...
Siedzi baca przed cha?up? i siekier? ciosa olbrzymi kloc drewna.
Przechodzi turysta i pyta: "Co Pan robi?"
- "Strugom se ?ódecke".
Po tygodniu ten sam turysta przechodzi i widzi, ?e wko?o bacy pe?no wiórów a ten dalej co? struga.
"Co Pan robi" - pyta turysta
- "Tsonek do ?opaty se strugom" - odpowiada baca.
Po paru dniach turysta znowu przechodzi ko?o cha?upy bacy. Bacy prawie nie wida? zza wiórów, a w r?ku trzyma malu?ki kawa?eczek drewna.
Turysta pyta "Co tym razem Pan struga?"
- "Jak nicego nie spierdole, to wyka?acke" - odpowiada baca. Baca ?apie okazje na drodze, wreszcie udaje mu si? z?apa? przeje?d?aj?cego Mercedesa. Wsiada i jada, ale po kilku kilometrach jako? tak nudno si? zrobi?o, wiec baca si? pyta :
- a co to panocku, za znacek z psodu ?
- To ? (mówi kierowca pokazuj?c na znaczek mercedesa), to taki celownik, jak kogo? z?api? w ten celownik, to ju? na pewno trafi?.
- aha.
Po kilku kilometrach patrz?, a tu drog? jedzie jaki? facet na rowerze. Baca mówi :
- A we?cie, panocku, tego c?owieka w ten celownik ....
Kierowca skr?ci? i faktycznie rowerzysta znalaz? si? "w celowniku", ale poniewa? kierowca nie chcia? i?? do wiezienia, to w ostatniej chwili skr?ci?, aby nie trafi? rowerzysty, chwile potem baca si? odzywa :
- iiiii, kiepski ten pa?ski celownik, gdybym nie roztworzy? drzwi to by?my go nie trafili.
Wchodzi baca do sklepu i nie zamyka drzwi.
- Baco, drzwi w domu nie macie? - Krzyczy na niego sprzedawczyni.
- Mom, i taka choler? jak wy, ty? mom.
Turysta pyta si? górala:
- Baco czemu ci?gniecie ten ?a?cuch?
- A co, mam go pcha??
Wywiad z baca:
- Baco, jak wygl?da wasz dzie? pracy?
- Rano wyprowadzam owce, wyci?gam flaszk? i pije...
- Baco, ten wywiad b?d? czyta? dzieci. Zamiast flaszka mówcie ksi??ka.
- Dobra. Rano wyprowadzam owce, wyci?gam ksi??k? i czytam. W po?udnie przychodzi J?drek ze swoj? ksi??k? i razem czytamy jego ksi??k?. W po?udnie idziemy do ksi?garni i kupujemy dwie ksi??ki, które czytamy do wieczora. Wieczorem idziemy do Franka i czytamy jego r?kopisy.
Spotyka si? dwóch górali wysoko w górach.
- Baco, we?na dro?eje!
- A kto powiedzia??
- Wa??sa.
- A gdzie on pasie?
Siedzi baca w zimie na zboczu i si? przygl?da jak tury?ci z Niemiec zje?d?aj? na nartach. Nagle widzi jak jedn? babk? wyrzuci?o na pagórku ze a? wpad?a g?ow? w zasp?. Ino jej tylko ty?ek wystaje. Baca d?ugo nie namy?laj?c si? zaszed? od ty?u i zaczyna dupczyc. Nagle s?yszy jak ta j?czy:
- Ja gut, ja gut!
Baca na to:
- A sk?d ja ci tera dziwko jagód wezm?!
Dwóch górali: ma?y i du?y sikaj? na mur. Ma?y strasznie mruga oczami.
Widz?c to drugi pyto:
- Co tak mrugos?
- Bo mi do ocu prysko!
Zepsu? si? kobiecie samochód na drodze, prosi o pomoc przechodz?cych górali. Górale naprawili, ale gdy chcia?a im zap?aci? okaza?o si?, ?e górale wol? zap?at? w naturze. Nie bardzo si? to jej podoba?o, ale co mia?a zrobi?. Poprosi?a ich tylko ?eby za?o?yli prezerwatywy bo nie chce zaj?? w ci??e. Górale si? zgodzili.
Na nast?pny dzie? spotykaj? si? w knajpie wioskowej i jeden mówi:
- Osiek zale?y nam na tym ?eby nie zasz?a w ci??e ?
- Ni.
- No to ?ci?gamy te gumki!!






