Rzucasz si? na ni? gwa?townie. Nic z tego! Znów si? wymyka! Doganiasz, zaciskasz palce na wyzywaj?cych, ?liskich kr?g?o?ciach, unieruchamiasz... Tak, za chwil? b?dzie Twoja... Nie, nadal walczy, broni si?, kaleczy Ci kciuki, drapie przeguby... Klniesz, ale nie rezygnujesz. Ona musi zrozumie?, ?e nie ma szans. Po rozpaczliwej szarpaninie przygniatasz j? ci??arem cia?a i si?gasz po nó?. Na jego widok kapituluje, le?y potulna i gotowa na wszystko. Jest Twoja. Przez chwil? napawasz si? zwyci?stwem, a potem r?niesz, r?niesz, r?niesz...
Mo?esz by? z siebie dumny. Otwarcie puszki ruskich szprotek zaj??o Ci tylko dwadzie?cia minut! Smacznego. Jest du?a, pod?u?na i bardzo delikatna. Wyczuj palcem najwra?liwszy punkt, po czym ostro?nie spenetruj wej?cie. Powoli, bez po?piechu, cho? tak bardzo chcia?by? ju? dosta? si? do ?rodka... Si?gnij paznokciem jak najdalej, jak najg??biej! Gdy poczujesz opór, przerwij na chwil?. Daj odpocz?? materii, której dotykasz. Ju? wiesz, od czego zacz??... Wyprostuj palce i jednym ruchem rozerwij kleist? przeszkod?. Trudno, musisz by? brutalny. U?yj si?y! Pokonaj opór! Serce wali Ci jak oszala?e, masz mi?kkie nogi, trz?s? Ci si? r?ce... Dajesz upust swej furii.
Brawo! Rozerwa?e? kopert? z rachunkiem za telefon!Oto ona. Czeka. Prowokuje do dzia?ania. Teraz wszystko zale?y od Ciebie. Zegnij cia?o w pa??k i ugnij kolana. Obejmij j? mocno z obu stron. Podwi? nogi i wsu? si? w woln? przestrze? pod ni?. Przylgnij do niej udami. Nie rozlu?niaj?c u?cisku, wykonaj kilka p?ynnych, posuwistych ruchów. Wepchnij si? g??biej. Teraz przytul j? mocno do piersi. Przesu? si? nieco w prawo. I jeszcze troch?. Dobrze! Naprzyj ca?ym cia?em. Masz j? na wprost - zimn?, nieust?pliw?... Nie przejmuj si?! Jeste? panem sytuacji. Jeszcze tylko kilka intensywnych ruchów i...
Mo?esz sobie pogratulowa?! Uda?o Ci si? usi??? za kierownic? ma?ego Fiata!Niby zwyczajna szpara, a nie mo?esz si? od niej oderwa?. Wsuwasz palec. Mie?ci si? prawie ca?y. No tak, teraz nie da si? go wyci?gn?? z powrotem. Trzeba po?lini?. Gmerasz palcem w lewo, w prawo... Wreszcie wyszed?. Ogl?dasz go z irytacj?. Wokó? paznokcia wida? troch? krwi. To przyspiesza podj?cie decyzji.
Boazeria nie ma prawa si? rozsycha?! Jutro zadzwonisz do stolarza.To twój pierwszy raz. Kiedy le?ysz, twoje mi??nie napr??aj? si?. Starasz si? odwlec ten moment szukaj?c jakiej? wymówki, ale on nie zwraca na to uwagi i zbli?a si? do Ciebie. Pyta si?, czy si? boisz, a Ty dzielnie potrz?sasz swoj? g?ow? usi?uj?c pokaza? mu, ?e nie czujesz strachu. On ma wi?cej do?wiadczenia tak wi?c i tym razem jego palec trafi? we w?a?ciwe miejsce. Dotyka Ci? delikatnie a Ty dr?ysz - On jest delikatny, tak jak obieca?. Patrzy g??boko w Twoje oczy i mówi, aby? Mu zaufa?a - On robi? to wiele razy. On u?miecha si?, podczas gdy Ty otwierasz si? jeszcze bardziej dla niego. Zaczynasz b?aga? go, by si? po?pieszy?, ale on jest powolny, jakby stara? si? zada? Ci niewielki ból. On si?ga coraz g??biej, naciska coraz mocniej... On patrzy na Ciebie i pyta, czy bardzo boli. Twoje oczy nap?yn??y ?zami, ale bohatersko kiwasz g?ow? prosz?c, aby kontynuowa?... On si?ga g??biej, potem wynurza si?, ale Ty jeste? zbyt ot?pia?a by czu? Go w sobie. Po kilku chwilach czujesz co? twardego, przylegaj?cego do Ciebie i dr???cego jeszcze bardziej... I koniec. Jeste? zadowolona, ?e masz to za sob?. On u?miecha si? do Ciebie tak, jakby? by?a jego najbardziej upartym, ale jednocze?nie najbardziej przyjemnym do?wiadczeniem.
U?miechasz si? i dzi?kujesz swojemu denty?cie. W ko?cu by? to Twój pierwszy raz, kiedy dentysta zak?ada? Ci wype?nienie...






